Starościńskie Skały

Dawno, dawno temu, kiedy na świecie panowali królowie i spełniano marzenia księżniczek, w niedalekim Pałacu Karpniki, u podnóża Rudaw Janowickich, właściciele ogarnięci zostali ówczesną modą na tworzenie ogrodów w duchu romantyzmu. Panią i panem w pałacu była księżna Maria Anna (Marianna) oraz książę Wilhelm Pruski, brat Fryderyka Wilhelma III.

 

Tworzono wówczas rozległe założenia parkowo-pałacowe, które łagodnie przechodziły w naturalny krajobraz wraz z wtopionymi w nie elementami budowli. Na te potrzeby były anektowane również piękne twory przyrody, w tym także Starościńskie Skały. Z uwagi na ich malownicze położenie, nadano im nazwę „Mariannenfels”, umieszczając w skałach mosiężne litery tworzące napis na cześć księżnej Marii Anny.


 


Wykuto także w skale stopnie, aby łatwiej można było je zwiedzać, postawiono ławki, a na jednej z półek skalnych posadowiono lwa. Odlany - żeliwny zwierz był wykonany według projektu Raucha z Berlina. Kamienną pozą pilnował bacznie swego rewiru, ale niestety do czasu… Lata mijały królów już nie było, świat się zmieniał, a w raz z nim magiczne skalne miejsce. Litery mosiężne zostały skradzione. Dziś tylko jak by ich cień na skale przypominał o istnieniu.
 

Co do lwa - podobno do lat 70-tych jeszcze tam „spał”. Z różnych źródeł dochodzą słuchy, że został on wywieziony do Złotnik Lubańskich i umieszczony w pobliżu tunelu dojazdowego do zapory. Czy to prawda? Wszelkie kwestie sporne rozwiałaby odpowiednia ekspertyza, choć podobieństwo jego jest uderzające…
Niewątpliwie dobrze by się stało, gdyby lew powrócił na swoją półkę skalną w Starościńskich Skałach i mógł znów dumnie spoglądać na swoje królestwo.